Propaganda to temat, wokół którego koncentrują się Twoje ostatnie projekty. Przeczuwałeś, co stanie się w Polsce?

Zaczynając pracę nad „Odmową” w 2010 roku, nie przypuszczałem, że tematy, które realizuję na Białorusi, będę kiedykolwiek rozpatrywał w kontekście Polski. Minęło kilka lat i okazało się, że bardzo się myliłem. Propaganda nie jest wyłączną domeną Białorusi, Azerbejdżanu czy innych współczesnych autokracji byłego bloku wschodniego, chociaż taka myśl byłaby bardzo wygodna.

Twoje nowe projekty są mocno związane z aktualną sytuacją polityczną. Czy to jest kierunek, w którym chcesz podążać? Nigdy nie byłeś tak blisko polityki jak w publikacjach „Prawie każda róża na barierkach przy Sejmie” czy „Pressident”.

Rzeczywiście, nigdy polityka w takim bezpośrednim wymiarze nie była mi szczególnie bliska. Szczerze mówiąc, w dalszym ciągu nie jest to domena, której chciałbym poświęcać szczególną uwagę. Interesujące są jej konsekwencje społeczne i to, w jaki sposób możemy ją kształtować jako obywatele. Żyjemy w czasach, w których świat stracił neutralność, został pozbawiony obszarów, które istnieją bez kontekstów politycznych.